wtorek, 23 czerwca 2015

Ważna informacja.

Nie da się ukryć. Wraz z drugą administratorką bardzo rzadko się pojawiamy na blogu. Nie zamierzam się z tego tłumaczyć, bo nie widzę w tym najmniejszego sensu. Jednakże bardzo się cieszę, że pomimo naszej nieobecności, są osoby, które chcą pisać. Postanowiłam więc, ogłosić nabór na nową administrację. Nie widzę sensu dłużej zajmować się czymś, co tylko mi ciąży, a przez to psuć wam całą radość. Mam nadzieję, że znajdzie się ktoś chętny do przejęcia tego bloga i dalszego prowadzenia go. Jeśli znalazłaby się osoba zainteresowana, poproszę o pozostawienie pod tym postem komentarza z adresem mailowym. 

środa, 10 czerwca 2015

Mała Lady Pank


Marina Dyrberg || 22 lata || I wanna dance with somebody || kobieta z nieco miękkim i kochliwym sercem, ale za to twardym tyłkiem || Popełnimy dziś przestępstwo? Albo zrobimy coś gorszego... || I-szy sekretarz KC Miami The Cross || nie do podrobienia || za wysokie progi jak na twoje nogi || ś. p. dziadek należał do mafii || podwójne obywatelstwo- niemieckie (po ojcu) i amerykańskie (po matce) || bi || młodsza siostra  || Ja mam znajomych wszędzie, tylko oni jeszcze o tym nie wiedzą || jej egzystencja opiera się na jedzeniu, spaniu, śpiewaniu, drażnieniu chomika świnki morskiej Kiki, przeglądaniu internetu, śpiewaniu, studenckich imprezach i pakowaniu się w tarapaty || Ruda jest moja! || alias Vipera || uczucia nie idą w parze z rozumem || Kryzysowa narzeczona || jakieś tam studia po drodze || brązowe oczy || to tylko 55 kilogramów słodkiego uśmiechu do porzygu || metr sześćdziesiąt pięć fochu z przytupem
Powiązania
Album
Notki

[Witam z drugą postacią. Wątki i powiązania jak najbardziej. Holland Roden na gifach. W tytule Lady Pank.]

poniedziałek, 25 maja 2015

dying light

KYLE CRANE (RAIS BRECKEN)
DATA URODZENIA:       01.01.1982
GANG:                 THE CROSS
FUNKCJA OFICJALNA:    TRENER
FUNKCJA PRAWDZIWA:    SZPIEG NA ZLECENIE MIEJSCOWYCH ODDZIAŁÓW SPECJALNYCH

Jestem Kyle Crane. Jestem członkiem mafii The Cross, mam ciuchy przesiąknięte ich krwią. Trzeba okładać ich pięściami tak długo, aż zrozumieją, że granica bólu jest umowna. Plucie krwią to początek, a ich ból jest niczym w porównaniu do mojego bólu - dzień w dzień muszę wpatrywać się w twarze zwyrodnialców, gwałcicieli, przemytników i szmat, które nie znają swojej wartości, albo znają ja zbyt dobrze. Kiedyś uczestniczyłem w nielegalnych bijatykach w ciemnych dzielnicach Miami; wyszedłem na prostą, nie piję, nie mam już AIDS. Jestem bez grosza przy duszy, więc nocuję w jednym z domów publicznych The Cross, gdzie nocami zamiast spać muszę słuchać, jak szczytuje 60-cio letni facet. Czasem zastawiam się co ona czuje, gdy w niej dochodzi. Obojętność? Obrzydzenie?

Jestem Rais Brecken. Oddany swojej pracy od osiemnastego roku życia. Krew, martwe ciała i ciężkie bronie, zamiast alkoholu, łatwych panienek i koksu. Nie wiem, czy kiedykolwiek znów dostanę szansę na dokonanie takiego wyboru.
Członek United States Armed Forces, tak oddany swojej pracy, że gdyby nie umięśnione ramiona, do dziś byłbym prawiczkiem. Na wojnie śmierć czaiła się na każdym rogu, ale zawsze umiejętnie uciekałem z jej łap. W końcu jednak i mnie opuściło szczęście; dostałem kulkę prawie prosto w serce, leżałem tam, na tych kamieniach całą wieczność, choć było to góra dziesięć minut. Gdy w szpitalu polowym kulkę wyciągała mi osiemnastoletnia sanitariuszka zacząłem prosić Boga o śmierć, choć byłem zadeklarowanym ateistą. Chuj ignorował mnie całe życie i teraz zrobił to samo.  Lekarze mówili, że to cud, gdy wybudziłem się ze śpiączki pół roku później. Nikt nie czekał. Ponoć rozważali eutanazję, ale przełożony nie wyraził zgody.
Dziś jestem zdesperowanym, wkurwionym facetem, który obudził się mając trzydzieści trzy lata i świadomość, że bliżej mu do śmierci niż do młodości. Zostałem przydzielony do oddziałów specjalnych Miami, mam za zadanie rozszyfrowanie działalności lokalnego gangu The Cross. A gdy już mi się to uda i wsadzę ich wszystkich za kratki, wezmę sobie od nich jedną prostytutkę i będę ją rżnął tak długo, aż poczuję, że nadrobiłem te długie lata celibatu. Żartuję.
Wezmę dwie.

•KARTOTEKA  
•SŁABOŚCI


niedziela, 24 maja 2015

Widzę to. Pragniesz mnie. Myślisz o mnie. Nawet o mnie śnisz.


SHEILA JANE DESIMONE

|| Ciężarna || Kat w Bertone || Niegdyś jednostki specjalne || Trauma z dzieciństwa || Wymagająca, szczera, chłodna, sarkastyczna, brutalna, okrutna, bezlitosna || Zmarły mąż || Porzucone marzenia || Zamiłowanie do motocykli || Tatuaż na prawym ramieniu || Realistka || Własne racje nade wszystko || Znienawidzeni rodzice || Mała pociecha – Misza || Znajomość trzech języków: rosyjski, niemiecki, hiszpański || Sceptycyzm, takt, konformizm || Despotka || Brak szacunku dla ludzkiego życia || Młodszy brat powiernikiem najskrytszych sekretów || Ateistka || Kofeina - wyjdź za mnie || Hazardzistka || Małe cacuszko || Podróżniczka || 



KARTOTEKA    PAMIĘTNIK

Przychodzi taki dzień, kiedy zastanawiasz się kim jesteś, dokąd biegnie twoja droga i gdzie tak naprawdę zmierzasz. Nurtuje cię pytanie co tutaj robisz, dlaczego twoje życie nie napisało dla ciebie innego scenariusza. Gnieździsz się w małym mieście, dusisz się jego melancholią, a jego monotonia otacza cię i ściska niczym dobrze związany węzeł. Wszędzie wieje chłodem. Chcesz się wyrwać, zaczerpnąć powietrza, dusisz się. Nie możesz już patrzeć na otaczające cię miejsca i ludzi, szukasz pomocy. Nie rozumiesz nawet samego siebie. Walczysz o każdy kolejny dzień o każdą kolejną cząstkę tlenu. Zapominasz skąd przyszedłeś, zapominasz o celu swej ciężkiej wędrówki, gubisz się, uciekasz. Zanikają wszelakie wartości. Nie wiesz co dla ciebie jest jawą, a co zwykłym snem. Toczysz wyścig z własnym przeznaczeniem. Przedzierasz się przez trudy życia, by wyjść na przód, by wyjść z ukrycia. Chcesz zaistnieć, chcesz coś zyskać, chcesz się wybić i pozostać. Brak ci zrozumienia i odrobiny pocieszenia. Twe życie to jedynie wielka iluzja. Los robi z ciebie głupka. Jesteś zwykłą marionetką w pieprzonym świecie. Nie łudź się na lepsze jutro. Przestań marzyć, przestań śnić, zacznij żyć i do przodu z podniesiona głową iść!

sobota, 23 maja 2015

Angel of Death. Monarch to the kingdom of the dead

Chole Driton||Pseudonim Monroe||Chirurg||Bertone||30 lat||58 kilogramów nerwów ze stali||Mściwa||Pewna Siebie||Posiadaczka psów Boniego i Clyda||Studia ukończone w Miller School of Medicine||Amatorski Modeling||Porusza się za pomocą kolarzówki||Mieszkanka Coral Way||Matka została w Brazylii||Motocykl Honda Shadow 125 Aero


Zaczęło się niewinnie. Gdy miałam 17 lat spotykałam się  z Patrickiem Delvega. Był bogatym mężczyzną w wieku 32 lat. Uciekłam z nim na Florydę do Miami. Tam kształciłam się, na najlepszych  szkołach jakie były dostępne. Ukończyłam tam studia w Miller School of Medicine Planowaliśmy wziąć ślub. Wszystko było takie cukierkowe. Kupował mi wszystko czego zapragnęłam, ale po 9 latach okazało się, że mnie zdradzał na boku Miał trzy kochanki. Więc spakowałam się i w nocy wymknęłam się w domu, Tułałam się po Dzielnicach Miami długimi tygodniami. Na początku wynajmowałam małą klipę na obrzeżach miasta. Tam w pudle znalazłam moje psy, które są moimi oczkami w głowie. Długo pracowałam na swoje wykształcenie i nie mogłam tego rzucić. Robiłam operacje na czarno. Od drobnych zabiegów takich jak  powiększenie ust po wycinanie organów na zlecenie Bertone. Podobało mi się to życie. Przez rok zarobiłam tyle pieniędzy by kupić dom na Coral Way. Tam się osiedliłam jednak doskwierała mi samotność. Wyleciałam do Brazylii po rodzinę.  Lot nie trwał zbyt długo, a ja wykupiłam cztery bilety powrotne do Miami. Gdy stałam pod rodzinnym domem. Wszystkie wspomnienia wróciły. Zobaczyłam swoją matkę  siedziała na fotelu bujanym i czytała gazetę. Weszłam na posesję.
-Mamo!-Mówiąc to rzuciłam torbę i walizkę i biegłam w stronę rodzicielki. Rzuciłam się jej na szyję.

-Kim jesteś?-zapytała obojętnie.
-To ja Chole. Przepraszam za to wszystko...
-Już uspokój się- powiedziała i przytuliła  mnie tak jak za dawnych czasów. Wtedy zza domu wybiegła Nikole moja młodsza siostra, ale biegła z dzieckiem na ręku. Byłam zdziwiona, bo miała 16 lat. Za nią biegł chłopak. Siostra podała chłopca, mężczyźnie i ruszyła w moją stronę. Rozpłakałyśmy się i stałyśmy tam dobre 10 minut. Ojca nie chciałam widzieć, był okropny bił mnie i mamę. Więc gdy powiedziała, że zapił się na śmierć, nie zrobiło mi się smutno.
-Plany się trochę zmienią, bo ja mam tylko cztery bilety, a nas jest piątka.- Spojrzałam na chłopaka pytająco.
-Niech jadą we trójkę ja zostanę i zaopiekuję się posiadłością.- Wiedziałam, że jej nie przekonam.
-Niech ci będzie, ale wynajmę ci pomoc domową.-uśmiechnęłam się szeroko...
Zdjęcie z portfolio
… Dotarliśmy na miejsce. Pozałatwiałam ostatnie urzędowe sprawy i już mogliśmy poczuć się jak rodzina. Na razie mieszkaliśmy wszyscy w moim domu. Nauczyłam siostrę jak się robi zastrzyki i teraz często mi pomaga przy zabiegach. Bertone stało się dla nas drugim domem. Chłopak Nikole, Mark zatrudnił się w warsztacie. A mały Tomy gdy nas nie ma zostaje z opiekunką.
                                                     Powiązania
Wolne postacie



[Karta będzie dopracowywana. Zapraszam do wątków. Uwagi mile widziane. Wizerunek Ginga Loco. Nikole i Mark do przejęcia Cytat z nazwy posta pochodzi z piosenki Slayer-Angel Of Death]

wtorek, 19 maja 2015

Spraw by ci zaufali. Masz być dla nich jak matka.


Charlotte Vane
26.11.1980 rok ♠ Dziesięć lat w szeregach francuskiego wywiadu ♠ Dwa lata w szeregu wywiadu rosyjskiego ♠ Cztery lata w Bertone ♠ Prawa ręka naczelnika ♠ Formalnie pani Zastępca, nieformalnie kontroluje każdego członka mafii na polecenie samego Bossa ♠ Optymistka ♠ Kameleon, potrafi wmieszać się w każdy tłum ♠ Nie lubi krzywdzić swoich, ale robi to kiedy musi ♠ Porwani modlą się by nie trafić na nią ♠ Nikt nigdy nie wie, co dzieje się podczas jej przesłuchań, ale zawsze dostaje to czego chce ♠ Raz dobra dusza, a raz diabeł wcielony ♠ Na co dzień dyrektor domu starców ♠ Uzależniona od wiśniowych czekoladek i herbaty miętowej ♠ Niektórzy mówią, że zwariowała ♠ Panicznie boi się małych dzieci ♠ Kartoteka ♠ Powiązania 

Włosy upięte w kok, luźna miodowa sukienka i biały kitel. W dłoniach karta pacjenta, a na ustach miły uśmiech. Niebieskie oczy wpatrzone w starszą panią. W głosie słychać troskę i ciepło. Charlotte jest lubiana wśród pacjentów i personelu. Wybija godzina siódma wieczór. Stukot czarnych obcasów, szybki bieg w kierunku własnego gabinetu. Sukienka zamieniona na jeansy i sweter, szpilki na wojskowe buty, a karta pacjenta na naładowany pistolet. Wychodzi z ładnego budynku, wsiada na swój motor i pędzi na przedmieścia do willi Bertone. Bez chwili zawahania wkracza do piwnicy, gdzie już czeka na nią pojmany. Cały czas się uśmiecha. Gdy wychodzi z pomieszczenia po dwóch godzinach, ten grymas również nie znika. Daje znak Katowi, by zrobił coś z osobą w środku, a sama idzie zdać raport by przez kolejne godziny uważnie obserwować pracę swoich współpracowników. Cała Charlotte Vane.


_________________________________
Witam się z drugą postacią.
Jak to może być by mamusia Bertone nie miała w tych szeregach postaci!?
Słowem wyjaśnienia, to fucha od sprawdzania swoich jest tylko i wyłącznie moim widzi misie by w wątkach ewentualnie korygować wszelkie niedociągnięcia autorów. Odnośnie kultury i takich tam, no wiadomo! xD W The Cross jest naczelnik, wy macie taką panią!
So, zapraszam na wątki!

poniedziałek, 18 maja 2015

baby there's something tragic about you

EVA BROWN
Uzależnienie od kawy i papierosów, wiecznie pomalowane na jakiś kolor usta i niechęć do jakichkolwiek prac fizycznych charakteryzują ją znakomicie. Zdarty lakier na paznokciach, zapach tanich petów i często rozmazany tusz do rzęs jej towarzyszą. Zachrypnięty nieco głos, pedantyzm i panika na widok pająków są jej znakiem rozpoznawczym.
Eva Brown to tylko kolejny informator w The Cross, zwykły człowiek, mający swoje problemy. Eva Brown jest jedynie trzydziestoletnią kobietą, dla której jedyną ważną rzeczą jest ilość papierosów w paczce. Eva Brown na co dzień pracuje jako sekretarka w jednym z biurowców Miami, nocami przemienia się w informatorkę dla The Cross. Eva Brown nie ma już nic do stracenia, w sumie nigdy nie miała. Eva Brown ma tatuaż krzyża na nadgarstku. Eva Brown to... to po prostu Eva Brown.
Jakikolwiek bunt nie wchodził w rachubę — byłby desperacją; jak próba wyprasowania koszuli za pomocą uwalanego błotem buta. Schody, po których szedłem, prowadziły donikąd: ani do nieba, w które nie wierzyłem, ani do piekła, bo pięły się w górę — chyba że tam właśnie czeka nas piekło? — ani do domu, bo nie miałem już żadnego domu. I nigdy nie miałem mieć. Żadnego domu. Żadnej rodziny. Nie miałem i nie chciałem mieć.
więcej
galeria

__________________________
Hehe, druga postać na blogu. :3 Tak mnie na nią wzięło.
Twarzyczki użycza przepiękna Eva Brown. :)
W tytule Hozier, w karcie — Radek Wysocki. 

sobota, 16 maja 2015

What doesn’t kill you will make you stronger. . .

Claire Katherine Mortain 

Urodzona w Paryżu || 21.07.1997 || Prawie 18 lat || W Miami od drugiego roku życia || Angielski, francuski i włoski || Metr sześćdziesiąt jeden (10 centymetrów za mało, ale od czego są szpilki?) || Drobna blondynka || Ciemnoniebieskie oczy || Uparta nawet jeśli wie, ze nie do końca ma racje || Na pozór silna, w środku wrażliwa || Dręczące ją poczucie winy || Ciche pragnienie zemsty || Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz || 

Żyjąc w mieście takim jak to, każdy powinien mieć oczy dookoła głowy. Claire przekonała się o tym, gdy zaledwie na kilka minut straciła z oczu swoją młodszą siostrę. Wszystko stało się tak szybko, a dziewczyna do dzisiejszego dnia nikt nie wie co się z nią stało. Może Amelia nie żyje już od dwóch lat, może gdzieś ją wywieźli... W mieście słyszy się wiele rzeczy, o tym co mafia potrafi robić z niczemu winnymi ludźmi, a każda z opcji wydaje się być gorsza od poprzedniej. 
Rodzice próbowali jej tłumaczyć, ze to nie jej wina, ale ona i tak widziała w ich oczach żal i nieme oskarżenie. Ich życie wywróciło się do góry nogami. Z normalnej i całkiem szczęśliwej rodziny, bez większych problemów, w jednej chwili stali się milczący i nieco zamknięci w sobie. 
Jednak mimo tego co wydarzyło się dwa lata temu, Claire stara się żyć normalnie. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, ze to jedna z mafii ma coś wspólnego ze zniknięciem jej siostry, ale co taka dziewczyna jak ona może zrobić? Liczyć na cud i odzyskanie siostry. Marzyć o zemście. Po cichu nienawidzić każdego kto ma coś wspólnego z grupami przestępczymi. Jednak jest tylko zwykłą dziewczyną. Jedyne co możne robić to trzymać się od mafii jak najdalej, żeby przynajmniej nie narażać życia swojego i reszty rodziny. Nie ma jednak pojęcia, ze od niedawna sama spotyka się z jednym z katów.




______________________________________________________________________

Witam się serdecznie z moją Claire ^.^
Wizerunku użyczyła Ashley Benson.
Karta do całkowitej poprawki, ale pewnie nigdy się za to nie zabiorę.
Ze względu na brak czasu, póki co ilosc watkow bardzo ograniczona.

piątek, 15 maja 2015

Satan soul

Alexandre Yann de Guile
Anthony Mitchell 
Cecil "Ace" Johnson
  • Chirurg
  • Członek mafii Bertone
  • Nielegalnie przebywa na terenie Stanów Zjednoczonych
  • Formalnie rzecz biorąc - nie istnieje

KARTOTEKA                          PAMIĘTNIK                             POWIĄZANIA

 Cecil wita,
narzeczona do przejęcia, ale radzę dobrze się nad tym zastanowić.
Nie zniosę, jak ktoś mi z niej zrobi ciepłą kluchę, roszczeniową gówniarę albo blondynkę.
Dlatego w razie czego proszę tylko poważne propozycje.
Zdjęcia to zlepek z różnych stron, bez wizerunku.
Wątki, wątki, wątki - byle nie homo, bo Cecil odetnie Ci wacka.

czwartek, 14 maja 2015

Ja mam w sobie coś takiego co nie daje jeść kolegom...

Może dłonie, może nogi
Może mój zmęczony profil
Może moja duma, radość
Może niecodzienna bladość
Chyba to nie daje chłopcom jeść.


Każde życie, powiadasz,
to materiał na książkę.
Czy aby na pewno?
Czy moje też?
Każda książka, powiadasz,
to materiał na życie.
Moja też?

“ Kto powiedział, że noc jest od spania? Nie, nie, proszę państwa, noc jest właśnie od niszczenia sobie życia. Od analiz tego, co było już i tak zanalizowane milion razy. Od wymyślania dialogów, na które i tak nigdy się nie odważymy. Noc jest od tworzenia wielkich planów, których i tak nie będziemy pamiętać rano. Noc jest od bólu głowy do mdłości, od wyśnionych miłości. ”
Ariel Reyes  || 22 lata || The Cross || Męska prostytutka, bo sam tak chciał

 KARTOTEKA

[Na fotce Ash Stymest, "Sprytna i wybitna" OT.TO. W karcie szanowna p. Agnieszka Osiecka oraz fragment z "Oskara i pani Róży". Wszystko na tak.]

środa, 13 maja 2015

"Mówiono o nim King w mieście świętej wieży..."

 

Matti Arthur Leitner || dwudziesty piąty luty tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiąty siódmy rok || osiemnaście lat || Amerykanin z krwi i kości || Miami- moje miasto || pseudonim Hellboy. || ciepła posadka kata w Bertone || sto siedemdziesiąt trzy centymetry wzrostu || sześćdziesiąt kilogramów || brązowe oczy || szatyn || zamieszkuje willę Bertonów || w rodzinnej rezydencji (dom lat dziecięcych) żyje jego matka Elizabeth, starsza siostra Eunice wraz z mężem Theodorem i synem Jeremym || kilka tatuaży (w tym dwa trójkąty) na ciele || dwie długie blizny na plecach || włada każdym rodzajem broni || zna biegle języki: niemiecki, rosyjski, francuski i włoski || język japoński w stopniu komunikatywnym || interesują go: samochody, jedzenie, kobiety i mężczyźni biją się o trzecie miejsce z piłką nożną, broń palna, II Wojna Światowa, muzyka || spec od informatycznych i technologicznych pierdółek || biseksualny || "mała" kolekcja broni w domu || rudy kot Berry w pokoju (bo koty są spoko) || Chevrolet Impala z 1967 roku w garażu- ogromny powód do dumy
 Katem ojciec, katem dziadek
Kata życie to mój spadek. 
Bo ja jestem sobie kat,
więc zwiewaj stąd, póki dobry humor mam.


Od małego miał lepszy start niż inne dzieciaki. Urodził się w szanowanej rodzinie. Matka (która obecnie jest na emeryturze) była lekarką. Ojciec... Oficjalnie figurował jako biznesmen, który handlował bronią. Nieoficjalnie był katem w jednym z gangów w Miami. W mafii wszyscy byli dla niego jak jedna, wielka rodzina. Uwielbiał swoich przyszywanych wujków i ciocie, które go rozpieszczały. Ojciec (jak i świętej pamięci pan Bertone) widział w nim potencjał i kogoś godnego na swojego następcę. Dlatego też zadbano o jego wyszkolenie i wykształcenie. Kiedy pół roku temu jego ojciec zmarł na zawał, przejął po nim obowiązki. Do tej pory działa bez zarzutu. 

Matti jest totalnym wulkanem energii. Wszędzie go pełno. Co niektórzy nawet żartują sobie z niego, że niedługo otworzą lodówkę i chłopak będzie tam siedział. Za sałatą, aby było zabawniej. Swego czasu lubił chować się w ogromnej walizce swojego ojca, ale wyrósł już z tego. Jest pewny siebie i nie boi się śmierci. Jak twierdzi "za dużo już jej widział, aby mogła ona zrobić na nim jakiekolwiek wrażenie." Bywa opryskliwy i gadatliwy. Jest nieczuły dla swoich wrogów (aczkolwiek zdarzają się jakieś dni dobroci dla zwierząt, ale to bardzo rzadko kiedy ma miejsce). Często prowadzi sentymentalne wywody, które raczej i tak do niczego nie prowadzą. Matti to typ psychopatycznego mordercy o wysokim poziomie kultury i manier. Dosyć często ripostuje słownie. Ma tendencje do wpadania w opały i wychodzenia z nich bez szwanku.

Leitner raczej nie wygląda na kogoś, kto morduje innych. Większość patrzy na niego pobłażliwie i przymyka oko na jego młodzieńcze wybryki. Jest niskiego wzrostu i ciągle jest roześmiany przez co ludzie dają mu co najwyżej z jakieś piętnaście lat. Na głowie gości mały nieład. Za to dba o swoje ciało- może pochwalić się całkiem nieźle wyrzeźbioną sylwetką i dobrą kondycją. Jest to wynik ćwiczeń na siłowni. Ma tatuaże: znak Bertonów, smoka, Strusia Pędziwiatra, cytat "Good things comes to those who wait" i szczura (chińskie znaki zodiaku i takie tam sprawy). Preferuje bardziej wygodny ubiór czyli koszulka, jeansy i trampki, ale kiedy ma kogoś skrócić o głowę ubiera się elegancko- krawat, biała koszula, czarny garnitur i spodnie. Po prostu chce, aby ofiara zapamiętała i widziała, że zabija ją syn tego Leitnera, a nie jakiś pierwszy- lepszy, wzięty prosto z ulicy dzieciak.

- Aleś ty przystojny jesteś... - Mężczyzna mruknął cicho. - W innych okolicznościach pewnie byśmy razem... - Oblizał kącikiem języka usta.
- Sam się zabijesz, czy mam ci w tym pomóc? - Chłopak przerwał mu obojętnym tonem głosu.
- Ale żeś ty łaskawy... - Prycha. Zaraz jednak pada strzał w głowę faceta i ten jest już martwy.

GALERIA
NOTKI
CIEKAWOSTKI
INNE

"Był zawsze trochę z boku, na bakier trochę był
w szkole nikt nie wiedział czy King naprawdę żył"


[Witam z drugą postacią. Zapraszam do wątków i powiązań. Matti nie jest wcale taki zły jak go malują. Cytat w tytule i ostatni w karcie- "King" T. Love, na samym początku "Noc komety" Budki Suflera (zalinkowane) oraz trochę zdeformowany wierszyk "Miś" Jana Brzechwy. W roli głównej Mario Goetze.]

niedziela, 10 maja 2015

Danger, will it always hide around here?

Harvey tęskni za prawdziwą włoską mafią.
Tęskni za wieczorami spędzonymi w najdroższych klubach.
Za widokiem ciał zatraconych w namiętnym tańcu.
Za głośną muzyką przeszywającą na wskroś jej kręgosłup.
Za zalotnymi spojrzeniami rzucanymi znad kieliszka najlepszego wina.
Za rozpalaniem pożądania obserwatorów nawet najdelikatniejszym ruchem.
Za przemykaniem powolnym krokiem w kierunku tylnego wyjścia.
Za odgłosem szpilek w ciszy włoskich zaułków.
Za rześkim, nocnym powietrzem zmieszanym z papierosowym dymem.
Za pełnym magazynkiem ciążącym w przeładowanej broni.
Za zgrzytem zamka w kolejnych mahoniowych drzwiach.
Za spokojnym oddechem śpiącej ofiary.
Za jednym precyzyjnym strzałem przeszywającym ciemność.
Za brudną krwią sączącą się po satynowej pościeli.
Za dotykiem skradzionej skórzanej kurtki na skórze i płaczem dziecka.
Za uchylonym oknem w drogim, sportowym samochodzie.
Za destrukcyjnym uśmiechem pewnego bruneta i paczką Treasurer Aluminium Black.
Za niezobowiązującymi pocałunkami w tanim motelu.
Za upojną nocą i skradzioną bielizną od Victoria's Secret.
Za samotnymi przebudzeniami o wschodzie słońca.
Za szybką ucieczką przy wtórze policyjnych syren.
I za powtórką.
Harvey po prostu tęskni za toksycznym włoskim życiem.
▼▼ KARTOTEKA ▼▼ GALERIA ▼▼ WĄTKI ▼▼
Анастасия  Надеждa Аристов
ANASTASIJA NADIEŻDA ARISTOW - McCOYS
- NADIA ARISTOW - McCOYS - 28 LAT - ŻONA - ZASTĘPCA W THE CROSS - Z WYRÓŻNIENIEM UKOŃCZYŁA STUDIA PRAWNICZE NA UNIWERSYTECIE YALE - MISTRZYNI MEDIACJI - POLIGLOTKA, BIEGLE POSŁUGUJE SIĘ CZTEREMA JĘZYKAMI OBCYMI, CO ZNACZNIE POMAGA W DOBIJANIU TARGÓW Z ZAGRANICZNYMI KLIENTAMI - ROSJANKA Z KRWI I KOŚCI - CÓRKA DONA ROSYJSKIEJ MAFII UTRZYMUJĄCEGO ŚCISŁĄ WSPÓŁPRACĘ Z BOSSEM GANGU - STRZELEC WYBOROWY - ZOŁZA, ALE PODOBNO NIE TAKI DIABEŁ STRASZNY JAK GO MALUJĄ  - WOJOWNICZA DUSZA - CZASAMI NAJPIERW ROBI PÓŹNIEJ MYŚLI - NIEWYPARZONY JĘZYK, ALE PODOBNO ODROBINA BEZCZELNOŚCI JESZCZE NIKOMU NIE ZASZKODZIŁA - BRAK CIERPLIWOŚCI - JEDNYM SPOJRZENIEM OWINIE SOBIE CIEBIE WOKÓŁ PALCA, WYKORZYSTA I ZOSTAWI Z NICZYM - NIE DAJ SIĘ ZWIEŚĆ POZOROM - KARTOTEKA - POWIĄZANIA - GALERIA -

[Rosie Huntington-Whiteley]

fuck an apology


THIJS "TOM" SIERGIEJEW
Nie gra czysto, bo w jego świecie nie istnieje czysta gra: przypomina o tym tatuaż na karku i krew na dłoniach, którą uplamił się aby przeżyć. Odebranie ludzkiego życia miało być dowodem wierności, ale musiał jeszcze nieco się spocić aby znaleźć się gdzie jest teraz. Kiedyś był popychany, oglądany, macany i pieprzony przeciwko jego własnej woli: teraz z cynicznym półuśmiechem na ustach stoi obok swojego pomocnika naprzeciwko wystraszonych kobiet i mężczyzn bo wie, że role się odwróciły. Świat działa na jego korzyść i nic innego go nie obchodzi, bo dlaczego miałoby? Decyduje chłodno o losie mniej ważnych od niech ludzi, nie załamuje się, nie zna litości i miłych słówek, nie klepie po ramieniu na pocieszenie ani nie całuje w czółko. Testuje piersi i tyłki kobiet własnymi dłońmi, sam poświęca się aby sprawdzić, jak głośno mężczyźni potrafią jęczeć podczas seksu, czasami któregoś z nich specjalnie wysyła do domu publicznego zamiast do kolejnego biznesmena, aby móc go odwiedzać od czasu do czasu. A przy swojej prawej dłoni zawsze ma któregoś z Katów, bo ceni sobie zarówno posłuszeństwo, jak i sadyzm.

KARTOTEKA // PAMIĘTNIK // POWIĄZANIA

[Potrzebujemy jakiegoś pana Kata, męskiej prostytutki do odwiedzania i przyjaciółki z dzieciństwa.]
wątki: Lucy, Anaya, Nick, Kosma


I co ja robię tu? (...) Dwanaście ciężkich szczerozłotych koron moją głowę zdobi


„Ja tylko… Chciałem być zwyczajnym ninją i dostawać zwyczajną wypłatę… Poślubić kobietę, która nie była by ani ładna ani brzydka…
I mieć dwójkę dzieci. Pierwsza byłaby dziewczynka, a drugi chłopak. Wycofałbym się z bycia ninją, jak tylko córka wyszła by za mąż, a syn dostałby pracę.
Na emeryturze gdybym się nudził, grał bym w Shougi i Go… Żyłbym zwyczajnie bez żadnych trosk. Umarłbym ze starości i wcześniej niż żona.
Takiego życia zawsze pragnąłem. Ale wpakowałem się w to bagno co jest do mnie niepodobne. Chciałbym umrzeć w zwyczajny sposób. Nie wyjdę z tego cało.”

 

 Kosma Kilian || 21 grudnia 1995 rok || (jeszcze) 19 lat 
 Waszyngton || Made in USA || alias Clever || The Cross
 uprowadzony dwa lata temu po wypadku samochodowym, którego nie pamięta || maskotka (zabawka) dla jednego z wpływowych biznesmenów- Martina Lorenza
 metr osiemdziesiąt wzrostu wiecznego znudzenia || siedemdziesiąt trzy kilogramy niezadowolenia || piwne oczy || blondyn || siniak na siniaku i kilka blizn do tej kolekcji w "prezencie" od swojego "właściciela"
 Czy tutaj mieszka Dziabaducha? || Bunt na każdym kroku || Samobójcze skłonności. Po dziadku || Zawsze na "nie" bo laktoza
 Od groma i ciut, ciut tatuaży na ciele || dobry zmysł strategiczny || Never old to rock and roll || Chciałbym być chmurą ||Hipersomnia i częściowa amnezja- gorszego połączenia chyba być nie mogło || Biały król z szach wiecznie w lewej kieszeni spodni
 Co lubię? Na pewno nie was. || Nie zdradzę wam co lubię, a czego nie. Co do marzeń... Mam kilka hobby.
Ciągłe próby ucieczki || Cel uświęca środki || Nie ucieknę więcej... Nie cofnę swoich słów
- Jak się dzisiaj czujesz?
- Tak samo jak wczoraj, tydzień, miesiąc, czy rok temu...
- To znaczy?
- Dziękuję, przywykłem. 


POWIĄZANIA
GALERIA
CIEKAWOSTKI
HISTORIA
CHARAKTER
NOTKI
INNE 


[Witam. Zapraszam do wątków. Do powiązań także. Na zdjęciach Marco Reus. Zakładki uzupełnię w swoim czasie. Cytat tytułowy pochodzi z piosenki "I co ja robię tu?" z repertuaru Elektrycznych Gitar. W karcie przewijają się cytaty z mangi (jak i też anime) "Naruto" autorstwa Masashiego Kishimoto oraz "Kataszy" Hey. Staram się odpisywać każdemu, ale czasami zdarza mi się pominąć kogoś. Wtedy proszę grzecznie o sobie przypomnieć :) No to lecimy z tym koksem :D]


sobota, 9 maja 2015

I'm your God.


Adrian McCoys 
17 października 1982 rok |Miami | Naczelnik w The Cross  

Mężczyzna od samego początku wiązał przyszłość z The Cross. Jego ojciec niegdyś sam zajmował stanowisko naczelnika, które po jego śmierci objął sam Adrian. Wcześniej zajmował sie selekcją odpowiednich kobiet, które z niezwykłą łatwością do siebie zwabiał dzięki czarującemu uśmiechowi i dobrej gadce. Przystojna buźka i umięśniona sylwetka tylko to wszystko ułatwiała. Do tego zarabia jako adwokat, dzięki czemu nie jednej już osobie uratował tyłek. Jest niezwykle zorganizowany oraz pewny siebie, wie czego dokładnie chce od życia. Wydawać się może miły, przyjazny oraz dobroduszny, co też nie jest w sumie dalekie od prawdy. Jednakże Adrian to osoba konsekwentna, która nie da sobie w kasze dmuchać. Bez zastanowienia pozbawi kogoś życia czy kończyny, czy nawet członka rodziny. Nie wie jak to mieć wyrzuty sumienia. Każdy wie, że lepiej na niego uważać i dobrze przemyśleć to, co chce mu się przekazać. Gdy nie ma do kogoś zaufania, ma tego kogoś na oku. Z łatwością rozpozna w gangu zdrajcę czy szpiega, to bardzo inteligentny, bystry, spostrzegawczy oraz stanowczy człowiek. Nie przywiązuje się do nikogo, gdyż uznaje to za słabość. Bywa zabawny i kulturalny, lepiej nie widzieć go zdenerwowanego. Można mu mimo wszystko zaufać. Wie co robić i jak to robić, dzięki czemu zdobył szacunek oraz poważanie członków gangu.



I'm cute guy. Deadly cute.

Nick "ZELO" Bartov
21 lat ♦ Dawniej domowa zabawka, dzisiaj Kat ♦  The Cross ♦ Piętno morderstwa na swoim właścicielu ♦ Niewinny dzieciak z nocnymi koszmarami ♦ Nigdy nie rozstaje się ze swoją bronią ♦ Nieufny ♦ Pusta skorupa, marzeń wyzbył się kilka lat temu ♦ Zabijam, bo to lepsze niż prostytucja  ♦ Kiedyś łudził się, że życie jest kolorowe, teraz czeka na śmierć ♦ Biseksualista  ♦ Cierpliwość największym sprzymierzeńcem ♦ Podstępna żmija ♦ Tysiąc masek ♦ Jedna wielka enigma ♦ Tatuaż na karku ♦ Umiłowanie do bandanek oraz masek.

20 października 2010 roku, dla większości zwykła data, a dla tego chłopaka w tym dniu zaczął się koszmar. Został dłużej po lekcjach, chciał przećwiczyć swój układ taneczny by następnego dnia zdobyć najwyższą ocenę. Niestety został porwany i już tydzień później robił jako zabawka u jakiegoś bogatego biznesmena. Z początku krzyczał, płakał, bronił się i próbował uciekać, ale po dwóch miesiącach mu się znudziło. Stwierdził, że stanie się dobrą lalką, wtedy zaoszczędzi sobie bólu. I tak się stało. Po roku był idealnym chłopakiem, który wiedział co i kiedy ma robić, a jego właściciel zaczął mu ufać, w końcu był idealny. Gdy Robert przychodził z pracy miał posprzątane, kolacja na stole, a młodzieniec chętnie rozstawiał przed nim nogi. Po dwóch latach Nick niemalże przyzwyczaił się do aktualnego życia, działał jak robot wedle zasady "Rób to, czego od ciebie wymagają". Jednak zaczynało go to wszystko irytować. Obmyślił idealny plan działania, który powoli realizował. Zbliżył się do jednego gościa z The Cross, załatwił sobie broń, nauczył się strzelać, bić, wciąż w domu pozostającym tym słodkim i uroczym nastolatkiem. Jednak 27 października 1013 przyszedł czas na zemstę. Chłopak zabił bez cienia zawahania swojego właściciela, po czym udał się do siedziby mafii, tak zbieranie informacji to dla niego pikuś. Zażądał spotkania z Boss'em, przy okazji zabijając dwóch ochroniarzy, zranił pięciu. To zaimponowało Naczelnikowi, który umieścił go w swoich szeregach. I tak właśnie oto ten niby niewinny chłopczyk znalazł się w mafii.
Kartoteka ♦ Pamiętnik ♦ Galeria ♦ Powiązania 
- Jesteś taki młody... dlaczego akurat czymś takim się zajmujesz?
- Tylko na tym znam się dobrze. Nie mam wyrzutów sumienia, działam jak maszyna. Jestem zabójcą wręcz idealnym. I będę dopóki się nie popsuję.
- Mówisz to w taki sposób jakbyś myślał o sobie jako robocie...
- Jestem maszyną. 





________________________________________________________________
Witam.

i always get what i want



Jelena "Elena" Michajlowna Mrozowa

26 lat | kiedyś była barmanką, następnie prostytuowała się za przysłowiową dyszkę, teraz zbiera haracz dla The Cross | tatuaż przynależności na nadgarstku | na pewno nie jest naiwna | życie to rosyjska ruletka, coś o tym wiem

Jelena wracała spokojnie z pracy do domu. Czarne szpilki uderzały rytmicznie o beton, a ona patrzyła uważnie na budynki dookoła niej. Docierała już do domu, wyciągała klucze z czerwonej torebki, gdy... męska dłoń zakryła jej usta i pociągnęła w bok. Od tej chwili jesteś własnością The Cross, usłyszała, zanim jakaś szmata pokryta usypiającą substancją zakryła jej nos i usta.
Nie miała łatwo. Musiała rzucić pracę w barze, by zająć się kręceniem dupą przed napalonymi staruchami. Znosiła to jednak z wysoko uniesioną głową, bo cóż innego jej pozostało? Była twarda i powtarzała sobie, że kiedyś odpłaci im wszystkim za nadobne. W końcu awansowała ze striptizerki na prostytutkę, a z prostytutki na zbieracza haraczu. Może to niewiele, ale małymi krokami wespnie się na sam szczyt.
Nie jest delikatna, wrażliwa czy współczująca. Silna wola, duma oraz twarde serce pomogło jej przetrwać. Jelena to kobieta ambitna, a przede wszystkim — mściwa. Never forgive, never forget stało się jej mottem życiowym. Ciężko ją złamać. Wie, z kim w danej chwili trzymać i możliwe, że to dlatego jeszcze żyje. Uparta i bardzo cierpliwa. To właśnie sprawia, że jest niebezpieczna. Prawdziwa królowa bez korony, którą kiedyś na pewno zdobędzie.

KARTOTEKA
GALERIA
POWIĄZANIA
PAMIĘTNIK


______________________
fc: Meryem Uzerli
To ja się witam z taką Jeleną (nazywajcie ją Elena, jak chcecie :D). Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu.
I ostrzegam: popsuje co poniektórym dużo krwi.

Oficjalne otwarcie

Witamy! 
Blog zostaje oficjalnie otwarty. Szablon jest tymczasowy, ulegnie on zmianie niebawem.
Mamy nadzieję, że znajdą się chętni autorzy i czas spędzony na naszym blogu będzie czymś miłym.
Zapraszamy do zapisów!